SMOG
W
powietrzu czuć wiosnę
z dwutlenkiem azotu.
Oddycha
się ciężko.
Piętro niżej w mieszkaniu
zmarła leciwa
sąsiadka.
Nie
ma życia w zatrutych miastach.
Przez dwa lata władze
miasta
wycięły 22 tysiące drzew.
Wasza chciwość, was
udusi.
SMOG
W
powietrzu czuć wiosnę
z dwutlenkiem azotu.
Oddycha
się ciężko.
Piętro niżej w mieszkaniu
zmarła leciwa
sąsiadka.
Nie
ma życia w zatrutych miastach.
Przez dwa lata władze
miasta
wycięły 22 tysiące drzew.
Wasza chciwość, was
udusi.
ONTOLOGIA
DLA UBOGICH DUCHEM
Pod
pręgierzem człowiek o twarzy konia
macha gumowym łbem.
Wystukuje pałkami
na dnach pojemników rytm. Nierówno.
Nieudolne techno. Ludzie uśmiechają się
do kija.
Finezyjnie wykrzywione twarze.
Samojebki. Każdy chce pokazać
światu
dowód na własne istnienie.
[Uber Zeit by Jurgen Klauke]
EKLEKTYCZNY
HERMETYZM
Pjotrowi
Janickiemu
generalnie
zen
kilka scen
budujące namysły
wątpliwości i jużci
sen
(Źródło: weloveshortvideos.com)
TRYBUNAŁ PROSTYTUCYJNY
A wiosną – niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę.
Unifikacja Europejska.
Porażka Obywatelska.
Ledwo i Zdradliwość.
Moc żywych trupów.
Chłoń, chłoń parlamencie.
Państwo. Kultura. Co to będzie?
Głośno wszędzie, głupio wszędzie.
Nienawiść echem się niesie.
Parada trybunów pełna uniesień.
Nie ma zgody! Na te schody!
Krzyczą fani wind. Komunały i banały.
Debata abnegata. Malolkontenci, egoterroryści,
emocjonalni faszyści, cinkciarze przy okrągłych stolikach.
Beneficjenci splendoru, tak żałośnie rozmieniający się
na drobne. Galopująca prostytucja. Nowa Konstytucja.
[photo by Evelyn Bencicova and Adam Csoka Keller]
Im wyżej małpa wspina się,
Tym lepiej widać jej ogon.
Nigdy nie mów, że ktoś szczęśliwy jest
Póki żyje, bo życie mści się srogo.
Bóg ma Kościół, a diabeł ma kaplice -
To trujące grzyby, które rosną wokół pnia.
Całe dobro świata można schować pod spódnicę
I wciąż jeszcze się zmieścimy tam i ty, i ja.
[artwork: Zbigniew Rogalski, Untitled,
2002, oil on canvas, 65 x 80 cm]
Dysproporcja
Dysproporcja
się powiększa.
Świat jest sprzedany.
Idealnie kwadratowe
poletka walki.
Na księżycu wykupione są już działki.
Człowiek
zredukowany do funkcji.
Niebywale użyteczny, niesłychanie
nijaki.
Przewrotność końca świata
polega na tym, że nigdy
nie nastąpi.
Ludzie zwyczajnie wykończą się sami.
Nie
dając żadnego dowodu na własne istnienie.
Beton, centra
handlowe, masa bitumiczna.
Matko Ziemio, wybacz, byłaś śliczna.
[artwork: Mapa świata, Zbigniew Rogalski]
a liryc for bad girls
it’s night, it’s muggy, do i don’t give
a hoot about anything and any potential
seductresses blurred at bus stops
skimpily dressed bodies in sizes
s&m, fishnet stockings thighs, fingers deft and nice
which can ce something salty in mouth
I wany to hum but I can’t
name that tune. there’s only a dry sobbing
when o, so drizzly the night appears
under the eyelids like in hackneyed cover
of a bdsm group: how to lick wounds accurately inflicted?
reaction must be instantaneous like a shutter
a flash, a castle and I, lightning up and umconquered
liryka dla niegrzecznych dziewczynek
jest noc jest parnie więc gwiżdżę
na wszystko i wszystkie potencjalne
bałamutnice rozmyte na przystankach
roznegliżowane ciała w rozmiarach
s&m, kabaretowe nóżki, zręczne paluszki
które bywają niekiedy słone w ustach
chcę nucić pod nosem, lecz nie wiem
jaka to melodia? jest tylko szloch suchy
gdy dżdżysta wydaje się być noc
pod powiekami jak w zgranym coverze
grupy bdsm: jak lizać rany celnie zadane?
rekcja musi być błyskawiczna jak migawka
flesz, zamek i ja rozjarzający się i niezdobyty
liryc by Kamil Zając
Translation into English: Magdalena Bartnik
“(…)
Pryskają nieczułe lody
I przesądy światło ćmiące;
Witaj, jutrzenko swobody,
Zbawienia za tobą słońce!”
photo by Albert Nicomedes
Wierszobranie
Niekiedy
znajomi pytają mnie czy nadal piszę wiersze.
Zazwyczaj
odpowiadam różnie, kwadratowo i podłużnie.
Teraz już wiem, że
to nie ja je piszę, tylko one się piszą
mną. Napisałem
wiem,
choć
nie ma we mnie pewności
To się zwyczajnie czuje, albo i nie.
Mówić wierszem
od czasu do czasu. Owszem. Ciągnie zająca do
lasu.
Striptiz
Labirynt oczekiwań czy spirala rozczarowań?
Treść i forma winny być tożsame jak kształty.
Estetyczne preferencje, lepiej mniej, a nie więcej
i więcej. Zachłanność? Już dość! Ironia okrywa
welwetowym woalem wkurwienie i złość.
Bezradność to fatalny stan. Nigdy nie jesteś sam
na sam z samym sobą, jestestwem, podmiotem, osobą?
Wybierz liczbę mnogą. Dzierżaw zaimki, celebruj chwilki,
strój się w minki. Delikatnie, bezszelestnie, bez spinki.
1. Ćwicz dystans. Bądź tkliwy.
2. Nie celebruj rozczarowań.
3. Nadto nie wymagaj, staraj się oczekiwać.
4. Nie bądź uzależniony od bezradności.
5. Nie daj się przytłoczyć własnym oczekiwaniom.
6. Nie tresuj swojego stresu.
7. Daj sobie prawo do niezrozumienia.
8. Staraj się znaleźć rzeczom swoje własne miejsce.
9. Nie schlebiaj gustom, staraj się je kształtować.
10. Spiesz się powoli. Pośpiech upokarza.